Spadek inwestycji w energetyce wzmacniany kagańcową ustawą o OZE

W najnowszym biuletynie statystycznym GUS podał alarmujące dane o spadku nakładów inwestycyjnych w gospodarce, który pogłębił się w ciągu dwu pierwszych kwartałów br. W pierwszym kwartale wyniósł niemal 2%, w drugim spadek zbliżył się do 5%. W stosunku do pierwszej połowy 2015 roku znacznie poniżej średniej nakłady spadły w gospodarce komunalnej (50%), górnictwie węgla (17%) i energetyce (10%). Energetyka ma duży, niemal 20% udział w inwestycjach ogółem, co świadczy o olbrzymim wpływie koniunktury w energetyce na wskaźniki inwestycyjne w gospodarce. Nakłady inwestycyjne w dziale „wytwarzanie i dostarczanie energii, gazu i ciepła” w I półroczu br. wyniosły 9,1 mld zł (przy 10,1 mld zł w analogicznym okresie 2016 roku).

O ile drastyczny spadek inwestycji w gospodarce komunalnej związanej często z inwestycjami samorządów można tłumaczyć doliną lub nawet przerwą w ciągłości finansowania unijnego, o tyle przyczyn spadku inwestycji w górnictwie i energetyce należy szukać gdzie indziej.

Spadek inwestycji, o ile będzie się utrzymywał, będzie stanowił olbrzymi problem dla „planu Morawieckiego” w którym w części diagnostycznej dostrzeżony został spadkowy trend udziału inwestycji w PKB (spadek z 23% w 2008 roku do 19% PKB w 2014 roku) i gdzie zaproponowane zostały bilionowe inwestycje z wyższym niż dotychczas udziałem kapitału krajowego.

Inwestycjami plan Morawieckiego stoi … A co najmniej powinien. Inwestycje w energetyce zostały też uwzględnione w obecnie konsultowanej przez Ministerstwo Rozwoju Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR), która jest rozwinięciem "planu". Energetyka została uznana za jeden z 5 obszarów kluczowych wpływających na osiągniecie celów SOR. Jednym z proponowanych kierunków interwencji jest „stworzenie warunków do inwestycji w infrastrukturę wytwarza energii elektrycznej oraz w zwiększenie udziału OZE”.

Panuje powszechna zgoda co do tego, że inwestycje w energetyce są potrzebne, a nawet niezbędne. Nowy resort energii w ciągu trzech kwartałów swojego istnienia nie mógł jeszcze wiele zrobić, aby umożliwić realizację ambitnych celów. Jest to zrozumiałe. Zastrzeżenia można mieć tylko do tego, że Ministerstwo Energii w efekcie odroczenia wejścia w życie ustawy o OZE, a potem jej „kagańcowej” nowelizacji z czerwca 2016 roku promującej m.in. „bezinwestycyjne” współspalanie biomasy z węglem zatrzymało dobrze zapowiadające się inwestycje w energetyce odnawialnej. Zdążyło stworzyć taką dużą niepewność i nieprzewidywalność dalszych kroków, że od połowy br. stanęły nie tylko inwestycje ale prace nad nowymi projektami (znikome nakłady na inwestycję rozpoczęte). Mało wiarygodnie w kontekście SOR brzmią stwierdzenia, że Polska „przeinwestowała w OZE” podążając za celem ilościowym na 2020 rok. Nawet jeżeli w I półroczu br. przybył rekordowy 1 GW mocy wiatrowych (odpowiednik 50% wszystkich nakładów inwestycyjnych w energetyce) to był to „rzut na taśmę” i przyśpieszona wyprzedaż portfeli („spontaniczna” kontrybucja w SOR i w rozwój), a reszta branży OZE stała zrezygnowana w blokach i teraz powoli zastanawia się, czy z nich nie wyjść.

Zgodnie z nowymi analizami IEO łączne obroty na rynku inwestycji w OZE w celu zrealizowania naszych podstawowych zobowiązań unijnych w okresie 2016-2020 miały wynieść ponad 66 mld zł, w tym 25 mld zł na rynku ciepła z OZE, 41 mld zł na rynku energii elektrycznej oraz 24 mld zł na nowym, dotychczas dynamicznym rynku tzw. małych źródeł i źródeł prosumenckich. W efekcie ostatnich prac legislacyjnych w najbliższych kwartałach i latach energetyka odnawialna będzie ciągnęła wskaźnik inwestycji w dół, przy jednoczesnym, wydającym się już nieuchronnym, wzroście kosztów energii ze źródeł kopalnych w całej gospodarce.

Uchwalona w czerwcu br. ustawa OZE przyniesie poważne skutki jeśli chodzi o dalszy spadek inwestycji w stosunku do pierwotnych założeń zarówno w tzw. segmencie prosumenckicm (wykreślenie taryf gwarantowanych i zastąpienie ich ryzykowanymi "opustami") , w systemie aukcyjnym (polityczny podział koszyków aukcyjnych preferujący wspóspalanie i praktycznie wykluczający najbardziej perspektywiczne, taniejące technologie) , a ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych dodatkowo zablokuje inwestycje wiatrowe. Alternatywne pomysły Ministerstwa Energii w postaci „ciężkiego” inwestowania w kaskadyzację Dolnej Wisły czy nawet rozważane w SOR koncepcje budowy elektrowni atomowych są ciągle syrenim śpiewem odległej przyszłości, bez wpływu na bieżące procesy gospodarcze. W efekcie początkowych zaniechań, a potem ostatecznie podjętych radykalnych decyzji w kwestii OZE, polska energetyka niefortunnie wpisała się w SOR. Jest to o tyle groźne, że realne inwestycje w każdej branży przemysłowej łatwo jest zatrzymać, ale znacznie trudniej jest ponownie je pobudzić.

Więcej, w tym o mechanizmie wyhamowania nowelizacją ustawy o OZE inwestycji prosumenckich, na blogu Odnawialnym
Trwa ładowanie komentarzy...